Zdrowie mężczyzny: Czy „energetyk” skrzydeł Ci doda?
2018-03-30
Dieta

Zdrowie mężczyzny: Czy „energetyk” skrzydeł Ci doda?

O tej porze roku, gdy za oknem szaro i buro, zwykle nie tryskamy energią i optymizmem. Niedźwiedzie zapadają w sen zimowy, ale my - pomimo wyjątkowo niesprzyjającej aury i wszechogarniającego znużenia - jakoś musimy dać sobie radę z codziennymi obowiązkami i… porannym wstawaniem. Nie bez powodu o tej porze roku wlewamy więc w siebie hektolitry kawy, zielonej herbaty, „coli” i innych „wspomagaczy” koncentracji i energii w nadziei, że pomogą nam wykrzesać choć cień entuzjazmu do pracy, czy nauki.


Nie dziwi więc, że napoje energetyczne robią zawrotną karierę - szczególnie, iż producenci reklamują je jako idealne środki przeciwdziałające zmęczeniu dla osób intensywnie pracujących, zarówno fizycznie, jak i umysłowo, czy wręcz sugerują, że dzięki nim wzniesiemy się na wyżyny intelektu, czy sprawności. Czy aby na pewno? I jakim kosztem? Czasem warto zadać sobie te dwa pytania.


Rynek „energetyków” od lat dynamicznie wzrasta - zarówno na świecie, jak i w Polsce.

Nie są one jednak wynalazkiem naszych zabieganych i pełnych stresu czasów. Nasi przodkowie również chętnie po nie sięgali. Jedną z najstarszych roślin stosowanych w celu zmniejszenia uczucia zmęczenia, zwiększenia siły i pobudzenia umysłu jest ostrokrzew paragwajski, znany lepiej pod nazwą Yerba Mate, żuty przed wiekami przez Indian w Ameryce Południowej. Również rdzenni Afrykanie wzmacniali organizm żując nasiona kola, zawierające m. in. pobudzającą kofeinę. Jednak historia typowych napojów energetycznych zaczęła się w Europie na początku XX w., a dokładnie w Szkocji, gdy rozpoczęto tam sprzedaż Irn Bru – gazowanego, cytrynowego napoju, zawierającego kofeinę. Kolejnym „kamieniem milowym” w historii „energetyków” była słynna Jolt Cola z dodatkową zawartością kofeiny i mega ilością cukru, stworzona z myślą o wyczerpanych studentach i naukowcach. Niecałą dekadę później kolejny koncern, tym razem PepsiCo, wprowadził do sklepów napój owocowy Josta zawierający kofeinę i guaranę. W międzyczasie, w Austrii na rynku pojawił się chyba najbardziej znany napój tego typu - Red Bull, a kolejne lata sprawiały, iż na sklepowych półkach pojawiało się coraz więcej produktów „dodających skrzydeł”. Do najpopularniejszych na polskim rynku należą: Black, Red Bull, Tiger oraz Monster. Warto przy okazji wspomnieć, że nie wszystkie kraje zezwoliły na sprzedaż napojów energetyzujących na swoim obszarze, ze względu na wysokie zawartości kofeiny i tauryny. W wielu krajach wprowadzono również ograniczenie ich sprzedaży wyłącznie do aptek (np. w Norwegii, Islandii, czy Danii) oraz zakaz ich sprzedaży osobom poniżej 18 roku życia.

Co zatem znajdziemy w kusząco wyglądającej puszce „energetyka”? Zwykle mocno gazowany napój, którego głównym składnikiem (oczywiście poza wodą) jest cukier (od 6 do15 łyżeczek w zależności od produktu!) oraz na ogół kofeina, odpowiedzialna za efekt pobudzający, ale również inne związki, jak: tauryna, guarana, inozytol, glukuronolakton. Do tego regulatory kwasowości, teobrominę, roślinne wyciągi np. z żeń-szenia, ostrokrzewu paragwajskiego, czy miłorzębu japońskiego, karnitynę, czasem nieco witamin, głównie z grupy B i witaminę C, niewielkie ilości magnezu oraz… barwniki i konserwanty.


Właściwości pobudzające kofeiny zna każdy, kto choć raz wypił mocną kawę.

Kofeina oddziałuje na układ nerwowy i zwiększa wydzielanie adrenaliny w organizmie. Adrenalina, zwana również „hormonem walki” odgrywa decydującą rolę w mechanizmie stresu, czyli błyskawicznej reakcji organizmu człowieka na zagrożenie, objawiającej się przyspieszonym biciem serca, wzrostem ciśnienia krwi, rozszerzeniem oskrzeli, rozszerzeniem źrenic itd. W normalnych warunkach uaktywnia się tylko w sytuacjach stresu, rywalizacji i zagrożenia, mobilizując na krótko cały organizm i poprawiając wszystkie cechy motoryczne, to jest: siłę, szybkość i wytrzymałość. Ponadto pomaga skoncentrować się na celu i podnieść motywację. Podobnie do kofeiny działają tauryna i guarana. Tauryna uczestniczy w przemianie materii (wpływa na spalanie tłuszczów), reguluje pracę serca, pobudza pracę mięśni. Podczas wysiłku fizycznego zmniejsza uczucie zmęczenia, co sprawia, że organizm jest bardziej wydolny. Guarana pozyskiwana z nasion kłącza Paullinia cupana rosnącego w Ameryce Południowej jest źródłem trzech substancji, które wpływają stymulująco na układ nerwowy – kofeiny (zawiera jej ponad 2 razy więcej niż kawa), teobrominy oraz teofiliny. Inozytol, określany czasem błędnie witaminą B8, uczestniczy w metabolizmie tłuszczy i cholesterolu, poprawia sprawność umysłową i działa tonizująco, a także obniża ciśnienie tętnicze powstałe wskutek stresu. Glukuronolakton zmniejsza uczucie senności, podwyższa zdolność koncentracji i szybkość reakcji, a także uczestniczy w usuwaniu toksyn z organizmu, wspierając proces wydalania produktów przemiany materii. Napoje energetyzujące (szczególnie pakowane w butelki typu PET) zawierają również substancje konserwujące, jak: benzoesan sodu, sorbinian potasu oraz barwnik – karmel amoniakalny (E150d).

Najwięcej napojów energetyzujących spożywają Amerykanie i Japończycy. Polska zajmuje pod tym względem 6 miejsce w Europie po Austrii, Finlandii, czy Szwajcarii. Po napoje energetyczne sięgają głównie ludzie młodzi, z czego prawie 70% to chłopcy i mężczyźni, co wiąże się z aktywnym i obciążającym stylem życia oraz… swoistą modą.

Są więc popularne nie tylko wśród kierowców jeżdżących w długie trasy, ale również wśród młodzieży przygotowującej się do sprawdzianów, czy egzaminów oraz bywalców osiedlowych siłowni. Wydają się być wspaniałym rozwiązaniem wobec wciąż rosnących oczekiwań, które musimy spełniać oraz przytłaczającego nas zmęczenia. Niewątpliwie środki te, stosowane okazjonalnie przez dorosłe, zdrowe osoby dają oczekiwany efekt: pobudzają układ nerwowy, skracają czas reakcji, poprawiają funkcje poznawcze oraz mobilizują organizm do dłuższego wysiłku psychicznego i fizycznego, jednak - ze względu na dotychczasową, krótką historię napojów energetyzujących - nie znamy jeszcze dokładnie skutków zdrowotnych długotrwałego ich spożywania, szczególnie przez młodzież. Tymczasem badania przeprowadzone w naszym kraju dowodzą, że po „energetyki” sięga systematycznie od 17% uczniów szkół gimnazjalnych do 25% ponadgimnazjalnych! Wśród studentów – ponad 15% przyznaje się do stosowania napojów energetyzujących okazjonalnie, podczas sesji, czy po imprezach, a ponad 10% - do ich systematycznego spożywania 4-5 razy w tygodniu. Wiele osób traktuje „energetyki” jak zwykłe napoje orzeźwiające, jednak należy mieć na uwadze, że systematyczne spożywanie tego rodzaju produktów stwarza ryzyko uzależnienia oraz może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Obciążają one zarówno układ krążenia, jak i nerwowy - najczęściej zgłaszanymi działaniami niepożądanymi po spożyciu „energetyków” są: palpitacje serca lub tachykardia, niepokój, problemy żołądkowe i ból w klatce piersiowej. Objawy takie zgłaszało aż 188 z 217 badanych młodych osób! Nie można także zapominać, że napoje energetyzujące mogą uzależniać. Problem uodparniania się na działanie kofeiny znają wszyscy nałogowi „kawosze”. Z czasem działanie kofeiny na organizm słabnie, a my stopniowo zwiększamy jej spożycie, w nadziei, że w końcu doda nam energii. Niestety nie rozwiązuje to problemu, ale dodatkowo go pogłębia, ponieważ przedawkowywanie kofeiny prowadzi do problemów z pamięcią i koncentracją, a także nadmiernego pobudzenia i niepokoju, agresywnego zachowania oraz nadpobudliwości psychoruchowej. Po spożyciu zbyt dużej ilości energetyków, nawet po długim czasie i mimo uczucia zmęczenia występują poważne problemy z zaśnięciem, a długotrwały brak snu także bardzo negatywnie wpływa na stan zdrowia. Nadużywanie kofeiny wiąże się więc - paradoksalnie, z zauważalnym spadkiem energii i przewlekłym zmęczeniem, ponieważ ciągłe stymulowanie ciała „wspomagaczami” nie pozwala na prawidłowy wypoczynek i regenerację organizmu. Notoryczne spożywanie „energetyków” może więc doprowadzić do chronicznego wyczerpania, depresji, stanów lękowych, zaburzeń gospodarki wodno-elektrolitowej, nadciśnienia tętniczego, problemów z sercem, w tym zaburzeń rytmu i zawału serca, czy wreszcie zgonu.

Warto też pamiętać, że spożywanie dużych ilości napojów z kofeiną podrażnia śluzówkę żołądka i obciąża wątrobę, powodując dolegliwości bólowe i problemy z trawieniem oraz nudności i wymioty. Zważywszy na wysoką zawartość cukru przy jednoczesnym niskim odczynie pH napojów energetyzujących, mogą one powodować niszczenie szkliwa, co zaobserwowano w badaniach wśród szwedzkiej i amerykańskiej młodzieży. Duża zawartość cukru może również bezpośrednio przyczyniać się do powstawania próchnicy zębów, a także nadwagi i otyłości.


Napojów energetycznych nie można więc spożywać bez ograniczeń, a dzieci i młodzież do 18 roku życia oraz kobiety w ciąży i karmiące piersią powinny z nich całkowicie zrezygnować. Po produkty te nie powinny sięgać również osoby chorujące na cukrzycę i fenyloketonurię. Poszukując „wspomagaczy” organizmu warto zwrócić uwagę na alternatywne środki wspierające organizm w niesprzyjających warunkach – nadmiernym stresie, wysiłku umysłowym i fizycznym oraz niekorzystnych warunkach otoczenia, czyli na substancje o właściwościach adaptogennych. Usprawniają one pracę całego organizmu – co prawda wolniej niż „energetyki” i bez spektakularnych efektów pobudzających, ale za to na dłużej i bez ryzyka powikłań zdrowotnych. Rośliny wykazujące działanie adaptogenne, to m.in.: różeniec górski, cytryniec chiński, czy żeń-szeń właściwy, które nie tylko znoszą uczucie zmęczenia i napięcia nerwowego, ale mają wiele innych, korzystnych działań poprawiających wydolność organizmu i tolerancję stresu. O ile adaptogeny mogą wspomóc organizm, o tyle coś, co ma działać natychmiast i „dać kopa” niesie zwykle duże ryzyko skutków ubocznych. Jeden napój energetyczny, wypity od czasu do czasu – w myśl zasady „wszystko jest dla ludzi” spustoszenia w naszym organizmie raczej nie wyrządzi, a w wyjątkowych okolicznościach, może postawić nas na przysłowiowe nogi, jednak pamiętajmy, by: po pierwsze – nie nadużywać tego rodzaju produktów, po drugie - pić je powoli i obserwować reakcję organizmu (szczególnie jeśli robimy to po raz pierwszy w życiu), po trzecie – zawsze zapewnić sobie czas na prawdziwy odpoczynek. Nade wszystko jednak powinniśmy unikać łączenia napojów energetycznych z alkoholem, ponieważ może to mieć fatalne konsekwencje. Dzięki zawartości kofeiny w „energetyku” pijący alkohol ma wrażenie tzw. „pozornej trzeźwości”, prowadzącej do niebezpiecznych zachowań, jak jazda samochodem po spożyciu, czy napady agresji. Z rozwagą więc dobierajmy źródła „życiowej energii”, pamiętając przy tym, że ta najbardziej wartościowa pochodzi przede wszystkim ze zdrowego trybu życia, a nie sztucznej stymulacji.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel