KOMAR - TWÓJ WRÓG!
2016-08-12

KOMAR - TWÓJ WRÓG!




Coraz częściej słyszymy w mediach niepokojące informacje o docierającym do naszych zachodnich sąsiadów azjatyckim komarze tygrysim, przenoszącym m. in. wirusa gorączki Zachodniego Nilu, czy komarze egipskim ? nosicielu wirusa Zika. O doniesieniach dotyczących zachorowań na malarię nie wspominając. Aktualnie więc staje się pytanie, czy komary w Polsce mogą przenosić niebezpieczne choroby?

Powszechnie uważa się, że występujące w Polsce komary są niegroźne. Tymczasem wraz ze zmieniającymi się warunkami klimatycznymi, związanymi z ociepleniem północnych regionów świata, następuje także zmiana warunków życia komarów, co sprzyja rozprzestrzenianiu się tych owadów oraz chorób, które roznoszą, z krajów o klimacie dużo cieplejszym niż Polska, w nasze rejony geograficzne. W Polsce występuje ponad 47 gatunków komarów, w tym najbardziej pospolite: komar brzęczący, komar widliszek i Theobaldia annulata. Nie od dziś wiadomo, że mogą one przenosić malarię, boreliozę, leiszmaniozę, czy dirofilariozę.
Na szczęście dzieje się to naprawdę bardzo rzadko.  

Malaria nie jest w Polsce chorobą nową, pierwsze wzmianki o tym schorzeniu, określanym także jako zimnica lub trzeciaczka, znaleźć można w pamiętnikach, listach i zielnikach pochodzących z XIV w. Polska w XIX wieku należała do grupy krajów, w których malaria występowała endemicznie. Jeszcze na początku lat 20. XX wieku notowano kilkadziesiąt tysięcy zachorowań rocznie. Wiązało się to z wojną, migracjami dużych mas ludności, biedą i niskim poziomem sanitarno-epidemiologicznym.
Przez lata liczba zachorowań malała, ale dopiero w 1968 roku WHO uznało Polskę za terytorium wolne od tej choroby. Wprawdzie malarię udało się zwalczyć w Polsce i  innych krajach europejskich, pozostały jednak warunki umożliwiające jej rozwój i przenoszenie, m.in. pozostały tzw. komary malaryczne, np. komar widliszek. Co prawda uważa się, że polski klimat jest zbyt chłodny, aby pierwotniaki wywołujące malarię mogły przejść pełny cykl rozwojowy, to jednak niektórzy naukowcy są zgodni, że zarodziec malarii jest w stanie przetrwać na niektórych ciepłych terenach nadrzecznych oraz na pokrytych jeziorami Mazurach czy Kaszubach.
Czy malaria jest chorobą niebezpieczną? Owszem.

Do zakażenia dochodzi po ugryzieniu komara, w którego ślinie znajdują się pierwotniaki wywołujące szereg objawów, takich jak: gorączka, dreszcze, ból głowy, nudności, ból mięśni, osłabienie i ogólne złe samopoczucie. Symptomy malarii często bywają mylone z grypą. Płazieniec malarii powoduje rozpad czerwonych krwinek oraz zablokowanie małych naczyń krwionośnych, co prowadzi do ciężkiej niedokrwistości, niewydolności wielu narządów, pęknięcia śledziony, a w ciężkich, nieleczonych przypadkach do zgonu. Jest to najczęstsza na świecie choroba zakaźna, na którą co roku zapada ponad 220 mln osób, z czego 1-3 mln umiera. W Polsce z powodu malarii leczonych jest ok. 40 osób rocznie, są to jednak wyłącznie osoby wracające z wypraw zagranicznych w rejony endemii. Nie zanotowano dotychczas ani jednego przypadku zarażenia malarią przez ukąszenie komara na terenie Polski, możemy więc na razie spać spokojnie.  


Inną chorobą, którą niestety w ostatnim czasie przenoszą także komary jest  borelioza, kojarzona dotychczas wyłącznie z kleszczami. Tymczasem ok. 2% polskiej populacji komara brzęczącego, pospolitego w naszym kraju, jest rezerwuarem krętków boreliozy, a statystyki pokazują, ze zarażenie się w wyniku ukłucia komara nie jest wcale niemożliwe. Dlatego lepiej uważnie obserwować miejsca po ukąszeniach, żeby nie przegapić pierwszych symptomów (np. rumienia wędrującego) rzadkiej, ale jednak możliwej choroby.  
Leiszmanioza jest niebezpieczną chorobą tropikalną. W najpopularniejszej postaci choroby głównym objawem są owrzodzenia skóry. Powstają one w wyniku pasożytowania w komórkach skóry i tkanek podskórnych pierwotniaków z rodzaju Leishmania. W zarażeniu leiszmaniozą kluczową rolę odgrywają komary przenoszące pasożyta. W czasie ssania krwi przez komara, a także w wyniku rozgniecenia owada i roztarcia go na powierzchni uszkodzonej skóry, pasożyt przedostaje się do głębiej położonych tkanek i powoduje powstanie na skórze rumieniowej zmiany plamistej, która następnie przekształca się w ulegający rozpadowi guzek. Okres wylęgania choroby wynosi od kilku miesięcy do roku.
Zmiany chorobowe występują na ogół w okolicach narażonych na ukąszenia komarów, czyli na twarzy, szyi, przedramionach, podudziach i stopach, a także w obrębie błony śluzowej nosa i jamy ustnej. 

Leiszmanioza występuje endemicznie w wielu rejonach Afryki, Azji, Ameryki Południowej i Środkowej. W Europie najwięcej przypadków choroby stwierdza się w Bułgarii i Rumunii, spotykana jest jednak również w Portugalii, Hiszpanii, południowej Francji, we Włoszech, na Sycylii, w Turcji, Grecji, na Krecie, w krajach byłej Jugosławii i w południowej części Rosji. W sumie choroba występuje w około 88 krajach świata. W Polce schorzenie to jest stwierdzane sporadycznie, najczęściej u turystów powracających z Bliskiego Wschodu lub osób, które spędzały wakacje lub pracowały nad Morzem Śródziemnym. U pacjentów z tą chorobą najczęściej się obserwuje szare zabarwienie skóry lub liczne owrzodzenia. Natomiast w ostatnich latach komary przenoszące leiszmaniozę coraz częściej atakują psy w Polsce, a według specjalistów z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego ta egzotyczna choroba może być również przenoszona przez komary z psów na człowieka.  


W związku z upalnymi okresami letnimi, w Polsce pojawiły się również komary, które mogą przenosić z psów na człowieka chorobę pasożytniczą zwaną dirofilariozą. Dotychczas choroba ta występowała jedynie na południu Europy, głównie we Włoszech, Grecji, Francji oraz Hiszpanii i Portugalii. W Polsce występuje tylko jedna, mniej groźna odmiana pasożyta o nazwie Dirofilaria repens, a lekarze weterynarii szacują, że co dziesiąty pies na terenie centralnych powiatów województwa mazowieckiego jest dotknięty dirofilariozą. Nicień ten zagnieżdża się prawie wyłącznie pod skórą zwierzęcia lub człowieka. Na skórze widoczne jest wtedy zgrubienie w postaci guzka, zwykle o średnicy około 2 cm (pasożyt tego typu ma zwykle 12 cm długości, ale pod skórą się zwija). Leczenie polega głównie na jego na usunięciu. Zagnieżdżenie się nicienia w gałce ocznej może doprowadzić do utraty wzroku.  


Ostatnio największe emocje i obawy wzbudza jednak wirus Zika. Od roku 2015, czyli wybuchu epidemii zachorowań w Brazylii, wirus Zika nie schodzi z nagłówków prasy. Szczególnie, że w związku ze zbliżającymi się letnimi igrzyskami olimpijskimi w Brazylii, epidemiolodzy żywią poważne obawy przed rozprzestrzenieniem się wirusa Zika po całym świecie. Zachorowania wywołane wirusem pojawiły się już na początku tego roku w kilku krajach europejskich: w Anglii, Holandii, Hiszpanii, Niemczech oraz w Czechach u osób, które wróciły z pobytu w Kolumbii lub Brazylii. Warto również pamiętać, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała niedawno ostrzeżenie, iż wirus ten może zagrozić Europie w okresie wiosenno-letnim, gdy wyższe temperatury będą sprzyjały rozprzestrzenianiu się komarów z rodzaju Aedes, które są nosicielami wirusa.

Komar ten jest charakterystyczny dla rejonów Azji, Afryki i obu Ameryk, ale w latach 70 XX w. został zawleczony do Albanii, a następnie rozprzestrzenił się w innych, południowych krajach Europy (Francji, Szwajcarii, Belgii), gdzie panuje łagodny, ciepły klimat. By nie dopuścić do inwazji komara, w krajach zachodniej Europy wykonywana jest dezynfekcja terenów, na których stwierdzono obecność komara oraz zaleca się likwidację oczek wodnych w przydomowych ogródkach, gdyż owady te potrzebują wody do rozmnażania się. Na szczęście na terenie Polski nie zanotowano dotychczas obecności komara egipskiego, a naukowcy są przekonani, że nawet jeśli zostanie do naszego kraju zawleczony, to nie będzie on w stanie przetrwać polskiej zimy. Wirus Zika jest wirusem pochodzącym od małp i odkryto go w latach 40 XX w. Sama nazwa wirusa wzięła się od nazwy lasu w Ugandzie, w którym zamieszkiwały zakażone makaki. Z Ugandy wirus został rozwleczony do Azji, na wyspy Pacyfiku i do Brazylii, a stamtąd na większość krajów Ameryki Południowej i Środkowej. Pojedyncze przypadki zachorowań odnotowano w Stanach Zjednoczonych, w południowej Europie, Rosji i Chinach.
Zakażenia wirusem Zika u ludzi przebiegają na ogół łagodnie. U około 80% osób choroba przebiega bezobjawowo, u co piątej zakażonej pojawiają się objawy podobne do grypy: umiarkowana gorączka, bóle głowy, mięśni, bóle i obrzęki stawów (głównie rąk i stóp), zapalenie spojówek oraz plamisto-grudkowa wysypka obejmująca twarz, szyję, tułów, ręce i nogi. Objawy te występują na ogół po 3 do 10 dniach od zakażenia i mijają po około tygodniu. Leczenie zakażenia wirusem Zika ma wyłącznie charakter objawowy, podaje się leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe oraz zaleca się odpoczynek i dużą podaż płynów, by uniknąć odwodnienia. Nie ma również leków, ani szczepionki chroniącej przed zachorowaniem. Wirus Zika najgroźniejszy jest dla kobiet w ciąży.
Naukowcy podejrzewają, że ciężarne, które przeszły zakażenie wirusem w pierwszym trymestrze ciąży dużo częściej niż zdrowe kobiety rodzą dzieci z wadą rozwojową, określaną jako małogłowie (mikrocefalia). W Brazylii, w okresie epidemii wirusa Zika, liczba urodzonych noworodków z małogłowiem wzrosła aż 15-krotnie.  


W zdecydowanej większości przypadków ukąszenie komara w Polsce nie spowoduje żadnej groźnej choroby, niemniej w związku ze zmianami zachodzącymi w otaczającej nas przyrodzie, jak również częstymi podróżami zagranicznymi we wszystkie zakątki świata powinniśmy być czujni i bacznie obserwować miejsca po ukąszeniach, żeby nie przegapić pierwszych symptomów rzadkiej, ale jednak możliwej choroby.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij